Sacerdotalizacja jako zagrożenie tożsamości diakońskiej

Artykuł został wcześniej opublikowany w książce Diakonat stały w Kościele w Polsce, tom 5. Historia – posługa – duchowość¸ red. W. Rozynkowski, Pelplin 2023, str. 163-185.

Życie chrześcijanina nieodłącznie wiąże się z realizacją unikalnego, indywidualnego powołania, jakie każdy przeżywa w Kościele. Oznacza to nie tylko odkrycie i rozpoznanie otrzymanej łaski, ale również podjęcie z tym Bożym darem systematycznej współpracy. Bez względu na to, czy mówimy o powołaniu każdego ochrzczonego, wynikającym ze zbawczego chrzcielnego obmycia, czy o powołaniu małżeńskim, zakonnym, misyjnym, do szczególnej posługi w Kościele, diakońskim albo kapłańskim, owocna realizacja każdego z nich wymaga świadomości własnej tożsamości. Określana przez pryzmat wiary jest ona nie tyle odpowiedzią na pytanie „kim jestem?”, ile poszukiwaniem nie zawsze prostej odpowiedzi na pytanie „kim Bóg chce, abym był?”.

            Diakonat stały jest w diecezjach i zgromadzeniach rzymskokatolickich zjawiskiem wciąż na tyle młodym, że nie zdążył wytworzyć się jeden, uniwersalny model posługiwania ani nie ukształtował się żaden wiodący charakter tożsamości diakońskiej. Istniejące obecnie pewne spektrum różnorodności, odpowiadające potrzebom różnych miejsc i czasów, jest zrozumiałe i w akceptowalne. O ile nie popadnie się w żadną z wypaczających tę tożsamość skrajności.

            Pierwszą stanowi próba zredukowania diakona do roli pracownika socjalnego[ref]Vatican News, Kardinal Koch: „Diakon ist nicht einfach geweihter Sozialarbeiter”, https://www.vaticannews.va/de/vatikan/news/2022-12/kardinal-koch-diakon-nicht-einfach-geweihter-sozialarbeiter.html (dostęp: 01.02.2023).[/ref]. Jedynie formalnie duchownego, jednak ani poprzez strój, ani w opinii wspólnoty parafialnej nie odróżniającego się zupełnie od osób świeckich. Kiedy jeszcze żona oczekuje, by wchodząc do domu mąż-diakon „zostawiał swoje święcenia za drzwiami”, mówimy o problemie laicyzacji tożsamości diakońskiej – i jest to temat na osobne studium.

            Po przeciwnej stronie spotykamy drugie ekstremum, występujące, gdy diakon z różnych powodów ma pragnienie wypełniania (a niekiedy nawet już wypełnia!) w zgromadzeniu wiernych rolę głowy i przewodnika, przejmując w praktyce zadania kapłańskie. I choć może się wydawać, że jest to jedynie uzasadniona odpowiedź na nadzwyczajne okoliczności i potrzeby lokalnego Kościoła, to jednak przeciąganie się takiej sytuacji w czasie siłą rzeczy będzie prowadziło do sacerdotalizacji[ref]Wiele opracowań używa pojęcia „klerykalizacja”, jednak chcieliśmy tego uniknąć. Po pierwsze diakon jest osobą duchowną, więc trudno zarzucać mu klerykalizację. Jednak kwestię problemową stanowi nie tyle ogólne przyjmowanie nawyków ogółu duchownych, co przyjmowanie ról właściwych biskupom i prezbiterom, czyli kapłanom (łac. sacerdos).[/ref] tożsamości diakońskiej. Ten właśnie problem chcemy poruszyć w niniejszym opracowaniu, z pewnością go nie wyczerpując, a przede wszystkim sygnalizując jego istnienie i próbując wskazać na jego główne źródła oraz ryzyko, jakie ze sobą niesie.

            Na marginesie warto odnotować, że popadaniu w obie skrajności sprzyja powszechny wśród wiernych brak świadomości różnorodności powołań i ról w Kościele. Jego efektem jest życie na co dzień w czarno-białym świecie podziału wiernych na dwa „stany” – osób duchownych i świeckich. Czasem uwzględniane zostają jeszcze osoby konsekrowane. Generalnie bez większej trudności odnajdziemy prace sygnalizujące czy nawet głębiej analizujące problem klerykalizacji osób świeckich[ref]Vatican News, Papież: Nie należy „klerykalizować” świeckich, https://www.vaticannews.va/pl/papiez/news/2022-08/papiez-nie-na lezy-klerykalizowac-swieckich.html (dostęp: 21.02.2023); D. Lipiec, Trudności we współpracy duchowieństwa i laikatu, w: Studia Teologiczne, 2002, 20, 207-224.[/ref],oraz problem laicyzacji duchownych[ref]Deon.pl, Papież o zeświecczeniu księży, https://deon.pl/kosciol/papiez-o-zeswiecczeniu-ksiezy,22572 (dostęp: 21.02.2023).[/ref]. Dużo trudniej na „samodzielną pozycję” wybić się powołaniom, które różnią się zarówno od powołania kapłańskiego jak i powołania osoby świeckiej. Takim jest właśnie diakonat. Zapewne nie bez powodu papież Franciszek radził podczas jednego ze spotkań:

Kiedy zostają diakonami, zamiast być stróżami służby w diecezji, od razu patrzą w stronę ołtarza i kończą jako «wybrakowani» kapłani, «wpół-kapłani». Ja radzę biskupom: odsuńcie diakonów od ołtarza, niech idą służyć. Są stróżami służby, a nie ministrantami pierwszej kategorii[ref]Uwaga papieża, że diakon nie jest ministrantem pierwszej kategorii, wydaje się nieco na wyrost. Diakon jest bowiem z natury pierwszym spośród usługujących. Franciszek podkreśla jednak, że diakoni nie powinni ograniczać swojej aktywności jedynie do sfery liturgicznej, wręcz przeciwnie – działalność pozaliturgiczna, a więc służba powinny być priorytetowe.[/ref] czy kapłanami drugiej klasy[ref]Vatican News, Świeccy nie mogą być infantylni, zabiegajmy o ich dojrzałość, https://www.vaticannews.va/pl/papiez/news/2019-11/papiez-franciszek-swieccy-dykasteria-infantylnosc-dojrzalosc.html (dostęp: 21.02.2023).[/ref].

Źródło 1.

Posługi i diakonat w (wielowiekowym) cieniu kapłaństwa

Dopiero pół wieku temu Kościół łaciński po ponad tysiącletniej przerwie przywrócił możliwość wypełniania zarówno święceń niższych (posług)[ref]Paweł VI, List Apostolski Motu Proprio „Ministeria Quaedam, Wiadomości Diecezjalne, nr 42: 1974, s. 225–229.[/ref], jak i sakramentalnego diakonatu[ref]Paweł VI, List Apostolski Motu Proprio „Sacrum Diaconatus Ordinem”, w: Posoborowe prawodawstwo kościelne, tł. i red. E. Sztafrowski, Warszawa 1969, s. 218-235.[/ref] jako stałych urzędów. I choć od tego czasu teologia tych samoistnych rodzajów posługiwania ciągle jest rozwijania, na codziennej praktyce ciąży wciąż cień dawnych przekonań i nawyków. Mają one swoje źródło w traktowaniu posług oraz diakonatu jako stopni jedynie przejściowych, wypełnianych przez krótki czas, w trakcie formacji przygotowującej do kapłaństwa. Również współcześnie w seminariach duchownych powierzanie alumnom posług lektoratu i akolitatu oraz udzielanie święceń diakonatu postrzega się głównie jako rodzaj przekroczenia kolejnego etapu i odbywania kolejnej pragmatycznej praktyki. Zresztą zupełnie oficjalnie funkcjonują takie określenia jak „praktyka diakońska”, którą nazywa się mierzony w tygodniach okres realnej działalności duszpasterskiej diakona przejściowego. To wszystko ma swoje konkretne praktyczne i mentalne konsekwencje, bowiem to, co jest wynikiem etapowej formacji do kapłaństwa, zaczyna być przypisywane stopniom posługi, do których istoty zupełnie nie należy.

            Zaczyna się od zwyczaju noszenia sutanny przez kleryków, którzy w ścisłym sensie są osobami świeckimi. Już wtedy zaczynają pośrednio korzystać z pewnych przywilejów i obowiązków stanu duchownego, którego jeszcze nie posiedli. Później przychodzi posługa akolitatu. Po jej przyjęciu alumni-akolici bardzo często angażowani są do prowadzenia nabożeństw eucharystycznych oraz rozdzielania Komunii Świętej wiernym, choć nie zachodzą nadzwyczajne okoliczności uzasadniające podejmowanie takiej funkcji. Jednak niejeden proboszcz narusza porządek teologiczny pragmatycznym stwierdzeniem „niech się przyzwyczaja, będzie księdzem”. A bywają jeszcze bardziej patologiczne incydenty – kleryków bez święceń ubiera się dla splendoru w dalmatyki albo nie-diakonom pozwala głosić homilię. Wszystko niejako na poczet tego, co alumn prawdopodobnie otrzyma w przyszłości.

            Kościół lokalny, w którym dotąd ustanowionymi lektorami, akolitami oraz wyświęconymi diakonami byli jedynie klerycy, otwierając się na stałe posługi i stały diakonat, staje przed wielkim wyzwaniem. Jest nim nie tyle wprowadzenie tych nowych form posługiwania, co przede wszystkim skorygowanie istniejących i utrwalonych błędnych wyobrażeń o tych ministeriach. Trudno się dziwić, że alumn seminarium duchownego, który planowo lektorem jest około rok, akolitą kolejny rok i diakonem również następny rok, nie skupia się na duchowym rozwoju swojej tożsamości lektorskiej, akolickiej czy diakońskiej. Cała formacja ma w centrum bowiem kapłaństwo, a stopnie powyższe traktuje jako przygotowawcze, a nie docelowe. Dlatego poszukując tożsamości diakona stałego, konieczne jest odrzucenie tej perspektywy, która nie tylko nie ma żadnego związku z istotą pierwszego stopnia święceń, ale traci również sens pragmatyczny, gdy mamy do czynienia z mężczyzną nieprzeznaczonym do kapłaństwa.

Źródło 2.

Nomenklaturowy nieporządek

Gdyby przejrzeć współczesne materiały katechetyczne, bez większego problemu odnajdziemy takie, w których pośród siedmiu sakramentów świętych wymieniane jest „kapłaństwo”. Nie „sakrament święceń”, ale właśnie „kapłaństwo”. I rzeczywiście dawne, przedsoborowe podręczniki teologiczne pod pojęciem kapłaństwa rozumiały nie tylko wszystkie trzy stopnie sakramentu święceń, ale niekiedy również subdiakonat i święcenia niższe[ref]Jeden z najznamienitszych polskich liturgistów przedsoborowych, znany z troski o precyzję teologicznych sformułowań, późniejszy arcybiskup płocki, pisał na początku jednego ze swoich dzieł: Diakonat jest to jeden ze stopni Sakramentu Kapłaństwa, nadający władzę posługiwania przy ołtarzu, podczas Mszy Świętej i w innych obrzędach Kościoła Katolickiego. Cytat za: J. Nowowiejski, Djakon i jego czynności podczas Mszy ś. i w innych obrzędach Kościoła Katolickiego, Warszawa 1886, s. 5.[/ref]. Niestety, nie zawsze nawet niuansując o jaki charakter czy raczej udział w tym charakterze chodzi. Niemniej fakt, iż sakrament święceń ma trzy stopnie: diakonat, prezbiterat i biskupstwo, spośród których dwa ostatnie przynależą do kapłaństwa urzędowego, nierzadko nadal pozostaje nie w pełni jasny. Nie bez powodu kilkanaście lat temu dokonując w Polsce rewizji tłumaczeń tekstów formularzy mszalnych, lekcjonarzy oraz kolejnych tomów Liturgii Godzin korygowano określenie „kapłan” na „prezbiter” przy opisach stanu, do jakiego przynależeli określeni święci i błogosławieni. W końcu dopiero nieco ponad 10 lat temu papież Benedykt XVI wydał motu proprio Omnium in mentem, którym zmieniał wybrane zapisy Kodeksu Prawa Kanonicznego tak, by w końcu jednoznacznie została podkreślona własna tożsamość diakonatu oraz jego istotowa odmienność od pozostałych kapłańskich stopni sakramentu święceń. Przed tą zmianą, analogiczna została poczyniona w numerze 1581 Katechizmu Kościoła katolickiego przez papieża Jana Pawła II. To dosyć dobitnie pokazuje, jak silnie zakorzenione są błędne opinie o diakonacie i to w materii zupełnie podstawowej.

Dla porządku więc warto wspomnieć, że współcześnie Kodeks dokonuje już w pełni precyzyjnego rozróżnienia powszechnego kapłaństwa wiernych i kapłaństwa służebnego oraz wyraźnie podkreśla, że istnieje różnica między biskupstwem, prezbiteratem i diakonatem:

Kan. 1008 – Na mocy ustanowienia Bożego, przez sakrament święceń niektórzy spośród wiernych, naznaczeni niezatartym charakterem, są ustanawiani świętymi szafarzami; są oni mianowicie konsekrowani i przeznaczeni, by – każdy odpowiednio do swojego stopnia – służyć Ludowi Bożemu z nowego i szczególnego tytułu.

Kan. 1009 – § 1. Święceniami są: biskupstwo, prezbiterat i diakonat.
§ 2. Są one udzielane przez nałożenie rąk i modlitwę konsekracyjną, określoną dla poszczególnych stopni w księgach liturgicznych.
§ 3. Ci, którzy zostali ustanowieni biskupami lub prezbiterami, otrzymują misję i uprawnienie do działania w osobie Chrystusa-Głowy, natomiast diakoni są umocnieni do służenia Ludowi Bożemu w posłudze liturgii, słowa i miłości.

 

Wyraźnie więc diakoni nie pełnią żadnej roli kapłańskiej w rozumieniu hierarchicznym, są zaś ustanowieni dla służenia, a nie przewodzenia. Dotyczy to zarówno liturgii jak i pozaliturgicznej posługi Ludowi Bożemu.

Źródło 3.

Diakonat stały suplementem niespełnionego powołania kapłańskiego

W praktyce jednak zdarza się tak, że diakonem stałym zostaje mężczyzna, który niegdyś odbywał formację[ref]A niekiedy nawet jedynie bardzo intensywnie ją rozważał, formalnie nigdy nie wstępując do seminarium duchownego.[/ref] do święceń kapłańskich i z różnych powodów ją porzucił. Następnie założył rodzinę i podjął pracę. Wbrew pozorom byli klerycy nie są najlepszymi kandydatami do diakonatu stałego, wręcz przeciwnie – są przypadkami wymagającymi szczególnego zbadania przez formatorów.

Istotne są tu dwa zagadnienia. Pierwsze – czy kandydat rzeczywiście nie miał powołania do kapłaństwa, czy może jednak je miał, ale z wygody (np. niechęci do celibatu) go nie zrealizował. Drugie – czy w okresie formacji w seminarium duchownym, podczas przygotowania do kapłaństwa, nie wytworzył sobie wyobrażenia o przyszłej posłudze tak bardzo charakterystycznego dla księży, że ciężko będzie mu je zmienić pod kątem tego, co właściwe jest innemu stanowi, jakim jest diakonat stały.

Jeśli jednak już zdarzy się, że osoba taka przyjmie święcenia diakonatu jako stopnia stałego, dosyć łatwo można będzie ten problem zauważyć. Symptomatyczne jest przedkładanie obowiązków duszpasterskich nad rodzinne, skupianie się głównie na zadaniach w których diakon występuje w roli lidera, upodabnianie swojego stylu bycia i życia do księży oraz postulowanie zniesienia celibatu kapłańskiego. Zabieranie głosu w tej ostatniej sprawie powinno szczególnie niepokoić. Wszak kapłaństwo i diakonat to dwa różne powołania, jeśli dla kogoś problem stanowi celibat po diakonacie, to prawdopodobnie ten ktoś już rozeznał na własną rękę i bez towarzyszenia Kościoła posiadanie powołania kapłańskiego, jednak realizuje z niego w swoim mniemaniu tyle, ile obecnie się da, a więc „póki co diakonat”.

Źródło 4.

Gdy ręka chce być głową, a sługa rządcą

Ceremoniał Liturgicznej Posługi Biskupów (CLPB) oddaje doskonale rolę biskupa diecezjalnego we współtworzeniu przezeń Kościoła diecezjalnego: 119. Kiedy biskup jako arcykapłan swojej owczarni, otoczony prezbiterami i posługującymi, sprawuje Eucharystię, zwłaszcza w kościele katedralnym, w niej zaś święty lud Boży uczestniczy w sposób pełny i czynny, następuje ujawnienie się lokalnego Kościoła. Nie jest jednak możliwe, aby biskup osobiście przewodził każdej wspólnocie parafialnej, wyznacza więc im jako działających w jego imieniu prezbiterów, których mianuje tzw. proboszczami. Kodeks prawa kanonicznego z racji licznych kapłańskich obowiązków proboszcza nie przewiduje, by urząd ten był powierzany komukolwiek, kto nie ma święceń prezbiteratu. A jednak nierzadko zdarza się, że tam, gdzie występuje poważny deficyt kapłanów, biskup powierza opiekę nad parafiami diakonom, a nawet świeckim.

            Jest to z pewnością sytuacja nadzwyczajna, która powinna budzić zaniepokojenie i troskę. Tymczasem, gdy jakiś czas temu media obiegła wiadomość, że [ż]onaty diakon został «proboszczem» w kościele katolickim, oraz że mieszka wraz z żoną i dziećmi na plebanii, zagraniczne portale diakońskie odebrały tę informację z nieukrywaną radością. „W końcu nam-diakonom powierzona zostanie większa odpowiedzialność.” Nieważne, że to na skutek wielkiego kryzysu danego Kościoła lokalnego i że będzie prowadziło do wypaczenia roli diakona.

Źródło 5.

Poszerzenie zakresu czynności liturgicznych diakona

Posoborowa reforma liturgiczna będąca realizacją postulatów soboru watykańskiego II nie ominęła również diakonów i ich zadań. I choć przywrócenie możliwości wyświęcania diakonów nieprzeznaczonych do kapłaństwa (stałych) miało pozwolić na to, by ten starożytny urząd zaczął być w Kościele postrzegany jako mający własną teologię i zadania, reforma liturgiczna poszerzyła kompetencje diakona o wiele dotąd jedynie kapłańskich zadań. W wielu przypadkach diakonowi pozwolono na przewodniczenie zgromadzeniu liturgicznemu i celebrowanie wybranych nabożeństw, co wcześniej było niemożliwe lub dopuszczalne incydentalnie. Aby lepiej zrozumieć ten kontekst, oraz rewolucyjność niektórych zmian, przyjrzyjmy się zadaniom diakona w chrześcijańskiej starożytności, w Kościele łacińskim do czasu reform soboru watykańskiego II, w katolickich Kościołach wschodnich oraz we współczesnym Kościele zachodnim.

5.1. Pozycja i zadania diakona w starożytności

Pozycja diakona oraz z jego zadania w zgromadzeniu liturgicznym były przedmiotem regulacji i dyskusji od pierwszych wieków Kościoła.

            Gdy w hierarchii kościelnej krystalizuje się już wyraźny podział na stopnie episkopatu, prezbiteratu i diakonatu, nauczanie o eklezjotwórczej roli biskupa i jego władzy zwierzchniej w Kościele lokalnym znajduje odzwierciedlenie w prawodawstwie Kościoła. Dla przykładu, w Kanonach Apostolskich (kanon 39) jest przepis, wedle którego prezbiterzy i diakoni nie mogą nic czynić bez woli biskupa[ref]A. Znosko, Kanony Kościoła prawosławnego, Hajnówka 2000, s. 20.[/ref]. Konieczność wyraźnego zaznaczenia sposobu uporządkowania tych dwóch niższych od biskupa stopni hierarchii bywa częstym przedmiotem napomnień w dokumentach kościelnych. Kanon 18 pierwszego soboru ekumenicznego (325 r.) podaje:

Doszło do wiadomości świętego i wielkiego soboru, że w niektórych miejscowościach i miastach diakoni podają Komunię prezbiterom. Ani kanon ani zwyczaj nie pozwala na to, aby ci, którzy nie mogą składać ofiary, podawali Ciało Chrystusa tym, którzy mogą. Sobór dowiedział się także tego, że niektórzy diakoni przyjmują Eucharystię nawet przed biskupami. Wszystko to musi się skończyć. Diakoni niech pozostają w granicach swoich przywilejów i niech wiedzą, że są sługami biskupów i że są niżsi od prezbiterów. Zgodnie z właściwym porządkiem mają przyjmować Komunię po prezbiterach i ma jej im udzielać biskup lub prezbiter. Nie wolno też diakonom zasiadać pomiędzy prezbiterami, sprzeciwia się to bowiem regule i jest niezgodne z porządkiem. Jeśli po wydaniu tych zarządzeń ktoś odmówi im posłuszeństwa, będzie zawieszony w diakonacie.[ref]Dokumenty Soborów Powszechnych, t. I, wyd. A. Baron, H. Pietras, Kraków 2001, s. 43, 45.[/ref]

W analogiczny sposób wypowiada się później synod w Seleucji-Ktezyfonie (544 r.) w kanonie 14[ref]Dokumenty synodów od 506 do 553 roku, wyd. A. Baron, H. Pietras, Kraków 2014, s. 286*, 287*.[/ref]. W podobnym tonie o pozycji diakona traktuje 7 kanon soboru trullańskiego (691–692 r.), choć niuansuje kwestię występowania diakona jako reprezentanta swego biskupa[ref]Innym wyjątkiem jest sprawowanie funkcji archidiakona, co jednak nie jest przedmiotem tego opracowania.[/ref]:

Ponieważ dowiedzieliśmy się, że w niektórych Kościołach diakoni pełnią funkcje kościelne i dlatego niektórzy spośród nich, pozwoliwszy sobie na zuchwalstwo i  samowolę, zasiadają przed prezbiterami, więc postanawiamy: diakonowi, gdyby nawet i posiadał on stanowisko, to jest, jakąkolwiek funkcję kościelną, nie wolno zajmować miejsce przed prezbiterem: oprócz przypadku, gdy on, w zastępstwie swego patriarchy lub metropolity, przybędzie do innego miasta z jakąś sprawą: bowiem wówczas, jako jego zastępca, będzie uszanowany. (…)[ref]A. Znosko, dz. cyt., s. 71.[/ref]

Przedstawiona tu kwestia precedencji prezbiterów przed diakonami oraz szacunku, jaki ci drudzy winni okazywać tym pierwszym, były wielokrotnie podejmowane na synodach starożytnych, co świadczy o skali występowania problemu. Podobnie jak w cytowanym już kanonie 18 z I soboru nicejskiego, temat pozycji diakonów bywa niekiedy poruszany w połączeniu z zagadnieniem udzielania przez nich Komunii.

            Kanon 18 z synodu w Arles (314 r.) napomina diakonów, aby szanowali prezbiterów i nie rościli sobie zbyt dużo[ref]Dokumenty synodów od 50 do 381 roku, wyd. A. Baron, H. Pietras, Kraków 2001, s. 73*.[/ref]. Synod w Angers (4 października 453) określa w kanonie 2, że diakoni mają oddawać szacunek prezbiterom[ref]Dokumenty synodów od 431 do 504 roku, wyd. A. Baron, H. Pietras, Kraków 2011, s. 186*.[/ref]. Synod w Barcelonie (540 r.) podaje w kanonie 4, żeby diakon nie siedział, gdy siedzi prezbiter[ref]Dokumenty synodów od 506 do 553 roku, s. 241*.[/ref]. Kanon 20 z synodu w Laodycei (koniec IV wieku) stanowi, iż diakon nie powinien siedzieć w obecności prezbitera, chyba że ten mu na to zezwoli[ref]Dokumenty synodów od 381 do 431 roku, wyd. A. Baron, H. Pietras, Kraków 2010, s. 114*.[/ref]. Powtarza to synod w Agde (11 września 506) w kanonie 65[ref]Dokumenty synodów od 506 do 553 roku, s. 21*.[/ref] oraz synod w Seleucji-Ktezyfonie (544 r.) w kanonie 3[ref]Tamże, s. 285*.[/ref]. Synod w Arles (między 442 a 506 r.) w kanonie 15 zakazuje diakonom siedzieć w obecności prezbiterów oraz rozdawać Komunię, gdy obecni są prezbiterzy[ref]Dokumenty synodów od 431 do 504 roku, s. 26*.[/ref]. Synod w Galii (ok. 475–485 r.) w kilku kanonach (57–61 [XXXVII–XL]) przypomina, że diakon jest pomocnikiem prezbitera lub biskupa, że może udzielać Komunii mimo obecności prezbitera, gdy istnieje taka konieczność i zostało mu to polecone, że ma siadać w miejscu wyznaczonym mu przez prezbitera i na jego polecenie, że na zgromadzeniu prezbiterów może mówić jedynie zapytany[ref]Tamże, s. 267*.[/ref].

            Wspomnianą już praktykę rozdawania Komunii przez diakonów poświadczają i regulują również inne przepisy prawa kościelnego. Synod w Elwirze (ok. 306 r.) dopuszcza w kanonie 32, aby grzesznik, który z uwagi na ciężar swego przewinienia powinien pokutować przed biskupem, mógł w razie choroby otrzymać Komunię od prezbitera, a jeśli tak nakaże kapłan, także od diakona[ref]Dokumenty synodów od 50 do 381 roku, s. 54*.[/ref]. W odpowiedziach św. Tymoteusza Aleksandryjskiego (IV wiek) w reakcji na pytanie 22* znajduje się zalecenie, aby diakoni nie udzielali Komunii w obecności biskupa, a pod jego nieobecność tylko ze względu na naleganie wiernych i w drugiej kolejności po prezbiterze[ref]Kanony Ojców greckich, wyd. A. Baron, H. Pietras, Kraków 2009, s. 95*.[/ref]. W kanonach Hipolita znajdują się zalecenia, (30) aby diakon zanosił Komunię choremu prezbiterowi, którą ten ma sam przyjąć, (31) aby diakon udzielał Komunii ludowi wtedy, gdy mu pozwolą biskup lub prezbiter oraz (35) aby pod nieobecność prezbitera na agapie diakon w jego zastępstwie wypowiadał modlitwę błogosławieństwa nad chlebem (ale nie eucharystycznym)[ref]Tamże, s. 195*, 197*.[/ref]. W tym kontekście warto przytoczyć 16 (15) kanon synodu w Arles (314 r.), który zakazuje diakonom składać ofiarę (być może popełniający to nadużycie czynili tak samodzielnie, być może stawali do koncelebry z biskupami lub prezbiterami)[ref]Dokumenty synodów od 50 do 381 roku, s. 73-73*.[/ref]. Kanon 23 z soboru trullańskiego (691–692 r.) w kontekście zakazu pobierania zapłaty za Komunię wymienia diakonów jako szafarzy obok biskupów i prezbiterów[ref]A. Znosko, dz. cyt. , s. 78.[/ref], podobnie pośrednio czyni kanon 58 zakazujący wiernym komunikować samych siebie w obecności wspomnianych[ref]Tamże, s. 91.[/ref].

            W kontekście diakona przewija się w starożytnych normach również sprawa sakramentu chrztu. Kanon 38 z synodu w Elwirze (ok. 306 r.) zezwala, aby chorego katechumena w razie konieczności ochrzcił wierny świecki, a jeśli nowo ochrzczony przeżyje, biskup ma dopełnić obrzędu. Ten sam synod w kanonie 77 zezwala również, aby z braku biskupa lub prezbitera chrzcił diakon, po czym również biskup ma dopełnić sakrament[ref]Dokumenty synodów od 50 do 381 roku, s. 55*, 61*.[/ref]. Synod w Orleanie (10 lipca 511) w kanonie 12 (8) postanawia, by z braku innego duchownego i w razie nagłej potrzeby nawet odbywający pokutę diakon mógł udzielić chrztu[ref]Dokumenty synodów od 506 do 553 roku, s. 27*.[/ref]. II synod w Orleanie (23 czerwca 533) w kanonie 16 postanawia wręcz: Prezbitera ani diakona żadną miarą nie należy ustanawiać jeśli nie umie czytać i nie zna porządku udzielania chrztu.[ref]Tamże, s. 152*.[/ref].

            Synod w Rzymie (494/495 r.) w dwóch kanonach zbiera kilka z poruszonych tu już kwestii:

IX. Aby diakoni zachowywali własną miarę według dekretów Ojców

(7) Postanawiamy, że diakoni powinni zachowywać własną miarę i zakazujemy, aby wbrew porządkowi ustalonemu przez kanony ojców próbowali czegoś, czy dodawali do swojej służby coś, co we wcześniejszych ustaleniach postanowiła starożytność. A także niech nie ośmielają się chrzcić bez biskupa lub prezbitera, chyba że wymaga tego konieczność, co także pozwala się świeckim chrześcijanom.

X. Diakoni nie mogą zasiadać w prezbiterium

(8) Diakonom nie wolno zasiadać w prezbiterium, gdy celebruje się Boże tajemnice lub ma miejsce jakieś kościelne zgromadzenie. Nie mają prawa rozdzielania świętego ciała [Chrystusa], gdy obecny jest biskup lub prezbiter, chyba że są oni nieobecni.[ref]Dokumenty synodów od 431 do 504 roku, s. 309*.[/ref]

Na zakończenie warto zauważyć, że synod w Vaison (5 listopada 529) w kanonie 2 w interesujący sposób stawia sprawę homilii:

2. Jak diakoni powinni odczytywać homilie
To także postanowiliśmy dla zbudowania wszystkich Kościołów i dla pożytku całego ludu, żeby nie tylko w miastach, ale także we wszystkich parafiach dać prezbiterom władzę głoszenia słowa, tak że jeśliby prezbiter z powodu jakiejś choroby nie mógł osobiście głosić słowa Bożego, diakoni odczytywaliby homilie świętych Ojców. Jeśli bowiem godni są diakoni czytać to, co Chrystus powiedział w Ewangelii, dlaczego mieliby być uważani za niegodnych publicznego odczytywania komentarzy świętych Ojców?[ref]Dokumenty synodów od 506 do 553 roku, s. 138*.[/ref]

Obraz zadań diakonów, który rysuje się na podstawie powyższych starożytnych kanonów, można podsumować następująco:

  • diakon pełni funkcję służebną i jest pomocnikiem kapłanów (prezbiterów i biskupów),
  • diakon ma wyraźnie odróżniać się od prezbitera i nie tylko nie może siadać tam, gdzie jest miejsce prezbitera, ale też ma okazywać mu szacunek (nie mówiąc ani nie siadając w jego obecności bez pozwolenia),
  • diakon nie jest szafarzem zwyczajnym chrztu, ale w razie konieczności może go udzielić (jednak podobnie jak każdy wierny) pod nieobecność kapłana, który następnie dopełnia obrzędu,
  • diakon nie jest szafarzem zwyczajnym Komunii, jednak w określonych sytuacjach może jej udzielać wiernym,
  • diakon nie głosi homilii, jednak może odczytywać homilie Ojców Kościoła, gdy kapłan nie jest w stanie sam głosić.

5.2 Liturgiczne zadania łacińskiego diakona przed soborem watykańskim II

Kiedy spojrzymy na zadania diakonów obrządku łacińskiego na przełomie XIX i XX wieku, a więc przed reformą liturgiczną soboru watykańskiego II, w fundamentalnych aspektach pokrywają się w większości z tymi z czasów starożytnych. Znany polski przedsoborowy liturgista Julian Nowowiejski zebrał je i opisał w jednej ze swoich książek, poświęconej właśnie diakonowi i jego zadaniom w liturgii[ref]J. Nowowiejski J., dz. cyt.[/ref]. W czasach przedsoborowych do zadań rzymskokatolickiego diakona należało więc:

  1. Posługiwanie przy ołtarzu i śpiewanie Ewangelii we Mszy uroczystej.
  2. Chrzest uroczysty z polecenia kapłana, gdy tego wymaga poważna potrzeba.[ref]Warto tu dodać, że diakon nie mógł sam przygotować czyli poświęcić wody chrzcielnej, musiał więc do uroczystego chrztu mieć taką wodę przygotowaną przez kapłana.[/ref] Bez tego jednak polecenia Djakon uroczyście chrzczący, choćby nawet w potrzebie ważne, stałby się niezdolnym do przyjęcia wyższego święcenia, albowiem Djakoni są tylko nadzwyczajnymi ministrami Chrztu św.
  3. Głoszenie słowa Bożego, gdy tego zachodzi potrzeba, w nieobecności Kapłana.
  4. Rozdawanie Komunji św., lecz także tylko za pozwoleniem i w nieobecności Kapłana, mogącego tej czynności dopełnić.
  5. Wystawianie Najśw. Sakramentu w monstrancji, podawanie Go Celebransowi, stawianie na tron przygotowany i zdejmowanie. Go ztamtąd i gdy tego zajedzie potrzeba, przenoszenie puszki z Najśw. Sakramentem z jednego ołtarza na drugi.
  6. Pranie Korporałów i Puryfikaterzy w nieobecności Subdjakona.

Oto te są czynności, właściwe teraz Djakonom. Innych właściwych Kapłanom nie godzi mu się spełniać, choćby najpobożniej. Oza był zabity od Pana, albowiem wyciągnął ręce do arki Pańskiej niegodnie, choć pobożnie, mówi Piotr Blesseński. Niewolno mu więc jest nigdy ani poświęcać wody, ani błogosławić przy wywodach, ani też Najśw. Sakramentem, ani w W. Sobotę domów, ani też grzebać umarłych w kapie, chociażby na to otrzymał pozwolenie proboszcza, gdyż te czynności są kapłańskiemi.

5.3 Posługa diakońska w katolickich Kościołach wschodnich

Zanim przejdziemy do omówienia współczesnych zadań diakonów w Kościele łacińskim, by móc na problem ten spojrzeć w możliwie szerokim kontekście, przyjrzyjmy się również funkcjom, jakie wypełniają diakoni w katolickich Kościołach wschodnich. Za przykład posłuży nam tu Ukraiński Kościół Greckokatolicki (UKGK), który posiada swoje struktury m.in. w Polsce.

            Ogólnym zbiorem praw dla wszystkich Kościołów katolickich tradycji wschodnich, będącym odpowiednikiem Kodeksu Prawa Kanonicznego dla Kościoła Zachodniego, jest Kodeks kanonów Kościołów wschodnich (KKKW). Zgodnie z nim:

  • diakon ma prawo przepowiadać Słowo Boże tam, gdzie został prawnie posłany lub zaproszony, chyba że inaczej stanowi prawo partykularne (KKKW kan. 610, § 2-3, kan. 611),
  • Homilia jest zarezerwowana kapłanowi oraz, według norm prawa partykularnego, także diakonowi. (KKKW kan. 614, § 4),
  • zwyczajnym szafarzem chrztu jest kapłan, ale w razie konieczności może go udzielić diakon, osoba konsekrowana lub wierny (KKKW, kan. 677, § 1-2),
  • Diakoni swoją posługę podczas Boskiej Liturgii wypełniają według przepisów ksiąg liturgicznych razem z biskupami i prezbiterami. (KKKW, kan. 699, § 2),
  • Eucharystię rozdziela kapłan, lub gdy prawo partykularne własnego Kościoła sui iuris tak stanowi, także diakon. (KKKW, kan. 709, § 1).

Kościoły katolickie wschodnie posługują się ponadto własnym prawem partykularnym. Zgodnie z Kanonami prawa partykularnego UKGK (PP)[ref]Канони партикулярного права Української Греко-Католицької Церкви, za: https://synod.ugcc.ua/library/canons/ (dostęp: 23.02.2023). Tłumaczenie z ukraińskiego: M. H. Dąbrowski.[/ref]:

  • niższe duchowieństwo może chrzcić w stanie konieczności, gdy nie ma kapłana, diakona, ani osoby konsekrowanej (PP kan. 47, § 2, 3.),
  • Diakon ma władzę głoszenia Słowa Bożego tam, gdzie jest prawnie wyznaczony lub zaproszony. (PP kan. 75),
  • Homilia (…) nie może być wygłaszana przez diakona, chyba że biskup eparchialny wyrazi na to wyraźną zgodę. (PP kan. 76),
  • W razie potrzeby podczas Boskiej Liturgii diakon może pomagać kapłanowi w udzielaniu Komunii wiernym, ale nie zamiast niego. (PP kan. 91, § 2),
  • Diakon może udzielać Komunii poza Boską Liturgią tylko za zezwoleniem biskupa miejsca. (PP kan. 91, § 3).

Jak widać, na gruncie prawnym pozycja i zadania liturgiczne diakona nie różnią się znacząco od tego, jak to wyglądało w starożytności chrześcijańskiej. Również we współczesnej literaturze naukowej oraz w publikacjach o charakterze katechetycznym jest podkreślane, że diakon to osobny stopień święceń o charakterze służebnym i mający własne zadania[ref]Катехизм Української Греко-Католицької Церкви Христос – наша Пасха (Katechizm UKGK Chrystus – nasza Pascha) [dalej: KUKGK] 297, 490–492, K. Nitkiewicz, Katolickie Kościoły wschodnie, Sandomierz 2014, s. 56, Шманько T., Як поводитися у храмі, Львів 2011, s. 46, 83.[/ref]. Dlatego też, i to tylko w razie rzeczywistej potrzeby, diakon może być jedynie nadzwyczajnym szafarzem chrztu[ref]K. Nitkiewicz, dz. cyt., s. 56, 68, Шманько Т., dz. cyt, Львів 2011, s. 33, Федорів Ю., Пояснення церковних богослужень і святих тайн, Львів 2008, s. 132.[/ref] czy nadzwyczajnym szafarzem Komunii świętej[ref]Т. Шманько, dz. cyt., Львів 2011, s. 82–83.[/ref]. Kwestia diakona jako szafarza sakramentów jest ponadto przedmiotem dialogu katolicko-prawosławnego, a strona prawosławna rozpatruje te kwestie w podobny sposób jak katolickie Kościoły wschodnie[ref]M. Blaza, Jak wierzysz? Sakramenty inicjacji chrześcijańskiej w dialogu katolicko-prawosławnym, Kraków 2005, s. 308–337, K. Ware, Kościół prawosławny, tł. W. Misijuk, Białystok 2011, s. 309.[/ref].

            Przy tym wyraźnym podkreślaniu u wschodnich chrześcijan (tak katolickich, jak i prawosławnych) różnicy między kapłanami (biskupami i prezbiterami) a sługami (diakonami) jest interesujące, że jednocześnie mówi się tam o sakramencie kapłaństwa (ukr. священство), podczas gdy Kościół łaciński nazywa go sakramentem święceń[ref]KUKGK 491, Ware K., dz. cyt., s. 322, Шманько T., dz. cyt., Львів 2011, s. 46.[/ref]. To rozróżnienie przejawia się również w tym, że diakon w zasadzie chowany jest wedle obrzędów pogrzebu chrześcijan świeckich[ref]KUKGK 514, Федорів Ю., dz. cyt., s. 151.[/ref] i tylko za specjalną zgodą biskupa możliwe jest pochowanie go zgodnie z obrzędem pogrzebu kapłanów[ref]Tamże.[/ref].

            Nie została jeszcze poruszona kwestia sakramentu małżeństwa. W Kościele łacińskim szafarzem tego sakramentu są sami nupturienci, duchowny jest zaś jedynie asystującym. Obecne prawodawstwo łacińskie dopuszcza w tej roli również diakona (KPK kan. 1108, § 1), a nawet w szczególnych okolicznościach odpowiednio wydelegowaną osobę świecką (KPK kan. 1112, § 1). Nie jest to możliwe u chrześcijan wschodnich, gdzie błogosławieństwo kapłana jest dla sakramentu elementem konstytutywnym[ref]K. Nitkiewicz K., dz. cyt., s. 56, 79.[/ref], przez co powstała w prawie rozbieżność wymagająca interwencji[ref]Tamże, s. 80.[/ref]. 31 maja 2016 papież Franciszek wydał motu proprio De concordia inter codices, którym dokonał zmiany m.in. w kanonie 1108 KPK (oraz w kanonach z nim powiązanych), dostosowując jego treść do teologii wschodniej, przy jednoczesnym zachowaniu własnej optyki duchownego jako asystującego, poprzez dodanie jednego paragrafu[ref]De concordia inter codices, za: https://www.vatican.va/content/francesco/la/apost_letters/documents/papa-francesco-lettera-ap_20160531_de-concordia-inter-codices.html (dostęp: 26.02.2023). Tłumaczenie z łaciny: M. H. Dąbrowski.[/ref]:

§3. Solus sacerdos valide assistit matrimonio inter partes orientales vel inter partem latinam et partem orientalem sive catholicam sive non catholicam.
§3 Tylko kapłan ważnie asystuje przy zawarciu małżeństwa między stronami wschodnimi lub między stroną łacińską i stroną wschodnią, czy to katolicką, czy niekatolicką.

 

Jak zostało już wspomniane, poszczególne zadania liturgiczne diakona regulują księgi liturgiczne. Zgodnie z tymi, które są wykorzystywane w UKGK[ref]Wydania dwujęzyczne ukraińsko-polskie: Porządek świętej i Boskiej Liturgii, Перемишль – Вроцлав 2020, Obrzęd świętych sakramentów chrztu i bierzmowania, Перемишль – Вроцлав 2020, Obrzęd świętego sakramentu małżeństwa, Перемишль – Вроцлав 2020.[/ref], w obrzędach chrztu i bierzmowania oraz w obrzędach małżeństwa diakon w dialogach z kapłanem i z ludem wygłasza wezwania do modlitwy oraz do pochylenia głowy, a także śpiewa wezwania ektenii, natomiast w Boskiej Liturgii:

  • asystuje kapłanowi w proskomidii, a część modlitw odmawia wraz z kapłanem lub dialogując z nim,
  • po błogosławieństwie szat przez kapłana zakłada je, a następnie przygotowuje dyskos i kielich na proskomidyjniku,
  • podaje kapłanowi wino i wodę do pobłogosławienia, po czym wlewa je do kielicha,
  • przygotowuje i podaje kapłanowi kadzielnicę,
  • okadza dary, ołtarz, ikony i wiernych, a następnie wchodzi ponownie do prezbiterium i okadza ołtarz i kapłana,
  • śpiewa wezwania ektenii,
  • dialoguje z kapłanem i ludem,
  • wygłasza wezwania do modlitwy oraz do pochylenia głowy,
  • na Małym Wejściu wnosi Ewangeliarz podany mu wcześniej przez kapłana, podaje go kapłanowi do ucałowania i kładzie na ołtarzu,
  • podczas śpiewu Alleluja bierze kadzielnicę, przyjmuje błogosławieństwo od kapłana i okadza ołtarz, prezbiterium i kapłana, odkłada kadzielnicę i przyjmuje od kapłana błogosławieństwo, a następnie Ewangeliarz,
  • proklamuje Ewangelię, po czym oddaje Ewangeliarz kapłanowi,
  • podaje kapłanowi welon,
  • wraz z kapłanem uczestniczy w Wielkim Wejściu, niosąc dyskos i kadzielnicę,
  • wymienia z drugim diakonem (o ile jest) pocałunek pokoju,
  • wachluje nad darami ripidionem (lub pokrowcem),
  • zdejmuje asterysk z dyskosu i czyni nim nad dyskosem znak krzyża,
  • trzymając skrzyżowane ręce podnosi dyskos i kielich,
  • podaje kapłanowi zeon do pobłogosławienia, po czym znakiem krzyża wlewa do kielicha,
  • przyjmuje Komunię od kapłana,
  • bierze od kapłana kielich i stojąc w królewskich drzwiach ukazuje go wiernym,
  • bierze od kapłana dyskos i odnosi na proskomidyjnik,
  • spożywa pozostałe Święte Dary.

Również tutaj widać, że diakonat wyraźnie pozostaje stopniem służebnym. Ponieważ tylko samodzielne sprawowanie obrzędów w innym rycie wymaga uprawnienia birytualizmu[ref]K. Nitkiewicz, dz. cyt., s. 28–29.[/ref], wynikałoby z tego, że wschodni diakon może okazjonalnie posługiwać w innym rycie (choćby i łacińskim), o ile zakres tego posługiwania mieściłby się w wachlarzu zadań diakona jako sługi (np. proklamowanie Ewangelii). Trzeba jednak pamiętać, że do zwyczajnych zadań wschodniego diakona nie należy udzielanie chrztu (czyni to jedynie w nagłej potrzebie przy braku kapłana), rozdawanie Komunii czy głoszenie homilii (może to czynić jedynie otrzymawszy zgodę swojego biskupa), ani tym bardziej błogosławienie małżeństw. Diakon wschodni w ogóle co do zasady nie błogosławi wiernych, ani też nie przewodniczy nabożeństwom, których nie mógłby równie dobrze prowadzić świecki. Samodzielne udzielanie sakramentów i przewodniczenie nabożeństwom w rycie łacińskim wymagałoby zatem, aby wschodni diakon posiadał przywilej birytualizmu.

5.4. Posoborowe poszerzenie liturgicznych kompetencji rzymskokatolickich diakonów

Współcześnie obowiązujący Kodeks prawa kanonicznego oraz przepisy liturgiczne, z Ogólnym wprowadzeniem do Mszału Rzymskiego oraz Ceremoniałem liturgicznej posługi biskupów na czele, jasno precyzują uprawnienia rzymskokatolickich diakonów. Choć dobrze uformowani duchowni znają dosyć dobrze te regulacje, brakuje świadomości tego, w jakim stopniu stan obecny odbiega od praktyki starożytnej, dawnych zasad Kościoła łacińskiego oraz tradycji Kościołów wschodnich w tej materii. Zmiany w zakresie kompetencji diakonów, jakie zostały dokonane podczas posoborowej reformy liturgicznej, są bowiem znaczne. Polegały główne na poszerzaniu ich uprawnień. Pośród nich można wyróżnić dwie najbardziej charakterystyczne grupy zmian.

            Pierwszą stanowi uczynienie diakona zwyczajnym szafarzem czynności liturgicznych, których dotychczas był jedynie szafarzem nadzwyczajnym. Drugą zaś umożliwienie diakonowi samodzielnego przewodniczenia celebracjom, do których niegdyś mógł jedynie usługiwać.

W efekcie, diakon mogący dotąd jedynie w nadzwyczajnych okolicznościach wystawić Najświętszy Sakrament, bez błogosławieństwa, stał się szafarzem zwyczajnym, mogącym również udzielać błogosławieństwa eucharystycznego (KKK kan. 943). Dotąd będący nadzwyczajnym szafarzem Komunii Świętej, stał się diakon szafarzem zwyczajnym, podobnie jak prezbiter czy biskup (KKK kan. 910, § 1). Analogicznie stało się też w przypadku sakramentu chrztu (KKK kan. 861, § 1). Podobnych zmian dokonano zresztą więcej – jak choćby umożliwiając diakonom błogosławienie małżeństw, celebrowanie pogrzebu, sprawowanie niektórych błogosławieństw czy przewodniczenie uroczystej celebracji wybranej części Liturgii Godzin[ref]Wszystko to w sytuacji, gdy w Kościołach wschodnich diakoni nie mogą samodzielnie przewodniczyć żadnym czynnościom liturgicznym, a chrztu w sytuacji nadzwyczajnej udzielają według obrzędu właściwego dla szafarza świeckiego.[/ref].

            Kluczowe okazują się jednak praktyczne skutki tych zmian. Wyłączmy tu z rozważań celebracje łączone z Mszą świętą, kiedy to niejako z natury rzeczy kapłan, główny celebrans Mszy, sprawuje dany obrzęd sakramentalny albo np. błogosławi małżeństwo. Przyjrzyjmy się obrzędom sprawowanym poza Mszą. Zmiany w prawie doprowadziły do sytuacji, w której, mimo istnienia oczywistych teologicznych wskazań na rzecz pierwszeństwa kapłana do sprawowania czynności liturgicznych, nic nie stoi na przeszkodzie, aby mimo obecności zdatnego i nie mającego żadnych innych zajęć kapłana, dany obrzęd sprawował diakon. Prezbiter może więc nie ochrzcić dziecka sam, a zlecić to jedynie z wygody diakonowi. Podobnie nie musi osobiście odprawiać nabożeństwa z wystawieniem Najświętszego Sakramentu, a może dowolnie zlecać je diakonowi, samemu zaś, co najwyżej „z ławki”, biorąc w nim udział[ref]W iluż to seminariach duchownych diakoni mają grafik np. nabożeństw czerwcowych, które odprawiają, a na które przychodzą księża – seminaryjni wykładowcy w roli zwykłych uczestników.[/ref]. Jakże w końcu częstym obrazem podczas pontyfikalnych celebracji jest sytuacja, w której to diakoni zajmują się rozdzielaniem Komunii, a nie koncelebransi. A przecież w przypadku udzielania Komunii Świętej podział na szafarzy zwyczajnych i nadzwyczajnych jest bardzo powierzchowny. W ramach szafarzy zwyczajnych czynność ta należy w pierwszej kolejności do kapłana celebrującego i koncelebransów (ukazują oni bowiem łączność Ofiary Eucharystycznej, którą sprawują, z owocami, których udzielają), a dopiero w razie potrzeby do innych kapłanów oraz diakonów[ref]Por. Kongregacja ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów, Instrukcja „Redemptionis Sacramentum”, o tym, co należy zachowywać, a czego należy unikać w związku z Najświętszą Eucharystią, 2004, nr 88.[/ref]. Choć więc obaj – kapłan i diakon – są szafarzami zwyczajnymi Komunii świętej, bez wyraźnej przyczyny nie powinno zdarzyć się, że diakon udziela Komunii, a celebrans nie. Wyraźnie jednak zniesienie powyższych różnic w kompetencjach diakona i kapłana ułatwia i pozornie sankcjonuje sytuacje, w których diakon w praktyce sprawuje wybrane obrzędy przed kapłanem.

            Skutek tych zmian jest taki, że w wielu aspektach różnica pomiędzy kapłanami i diakonami została spłaszczona. Pomijając obrzędy Mszy Świętej, w trakcie której diakon wypełnia swoje własne zadania[ref]Jakkolwiek to nie jest tak, że diakonom nie zdarza się popełniać nadużyć w trakcie Mszy Świętej. Instrukcja Redemptionis Sacramentum przypomina, że diakoni nie mają prawa wypowiadać modlitwy eucharystycznej ani jej fragmentów (nr 52) ani zmieniać treści wypowiadanych przez siebie tekstów (nr 59). Ponieważ powstała ona w odpowiedzi na zdarzające się w Kościele nadużycia, należy domniemywać, że takie przypadki się zdarzały. Jak już zostało wspomniane, podobne nadużycia zdarzały się już w starożytności i również wtedy spotykały się z reakcją Kościoła.[/ref], coraz częściej pozostałym celebracjom przewodniczą samodzielnie diakoni. Jednocześnie coraz rzadziej asystują podczas ich celebrowania przez prezbiterów czy biskupów.

            Wyłączając więc udział diakonów we Mszy Świętej, jednym z niepokojących i potencjalnie niebezpiecznych objawów nieprawidłowego przeżywania powołania diakońskiego jest (o ile nie wynika to z zewnętrznych konieczności) mnożenie sytuacji w których diakon przewodniczy celebracji, nie zaś usługuje w ich trakcie celebrującemu kapłanowi. Choć bowiem prawo, kierując się jako nadrzędną regułą salus animarum suprema lex, uprawnia diakona do podejmowania tych wszystkich form aktywności eklezjalnej, to jednak w praktyce sytuacja, w której pośród działalności duszpasterskiej diakona od dłuższego czasu dominuje przewodniczenie różnym formom kultu Bożego, może w dalszej perspektywie uderzać jego w duchową tożsamość.

Podsumowanie.

W Symbolu nicejsko-konstantynopolitańskim wyznajemy wiarę w jeden, święty i apostolski Kościół. Jedność Kościoła nie oznacza jednolitości, ale połączenie w organiczną całość uprawnionych odmienności. Jest to rzeczywistość wielu członków połączonych w jednym Ciele – jedynym ciele Chrystusa[ref]Jan Paweł II, Novo millenio ineunte, 2001, nr 46.[/ref]. Choć na tle wielu różnych powołań dwa, tj. kapłaństwo i małżeństwo, szczególnie silnie rzucają się w oczy, istnieją w Kościele w sposób w pełni uprawniony również inne powołania. Święty stan diakonatu jest jednym z nich. Szereg przytoczonych w niniejszej pracy zjawisk i problemów może jednak negatywnie wpływać na tożsamość eklezjalną diakona, prowadząc do sytuacji, w których zaczyna on właściwie stawać się półkapłanem. Stan zaś taki z wielu względów jest szkodliwy i nieakceptowalny teologicznie. Nie tylko starożytne sobory, ale nawet współczesne dokumenty przestrzegają przed tym problemem:

152. Funkcje te zaś[ref]Chodzi o wymienione w poprzednich punktach dokumentu uzupełniające funkcje wiernych świeckich takie jak nadzwyczajny szafarz Komunii świętej nie będący akolitą czy asystent pastoralny.[/ref], czysto uzupełniające, nie powinny się stać bynajmniej okazją do zafałszowania samej posługi kapłanów, aby w konsekwencji nie zaniedbywali oni sprawowania Mszy świętej dla powierzonego im ludu oraz osobistej troski o chorych czy też starania o chrzest dzieci, o asystowanie przy udzielaniu sakramentu małżeństwa lub odprawianie pogrzebów chrześcijańskich, co odnosi się przede wszystkim do kapłanów wspieranych przez diakonów. Niech więc w parafiach nigdy nie dochodzi do tego, aby kapłani lekkomyślnie zamieniali się własnymi funkcjami kapłańskimi z diakonami lub świeckimi, wprowadzając tym samym zamieszanie co do specyfiki każdego z nich.[ref]Redemptionis Sacramentum, op. cit., nr 152.[/ref]

Jak więc należy dbać o własną diakońską tożsamość? Przede wszystkim trzeba sobie uzmysłowić, że diakonat jest zupełnie innym powołaniem niż kapłaństwo i życie świeckie. Nie jest też, jak niekiedy się to przedstawia, czymś pośrednim pomiędzy nimi – mieszanką elementów laickich i kapłańskich[ref]Klasycznym przejawem laicyzacji jest zakazywanie żonatemu diakonowi (tak jakby jego małżeństwo miało w tej kwestii jakieś znaczenie) noszenia stroju duchownego, choćby krótkiego. Z kolei delegowanie diakonowi, skoro już jest, odprawiania np. Gorzkich żali, to przykład myślenia i działania sacerdotalizującego.[/ref]. Ma bowiem swój, zupełnie odmienny od obu tych powołań, własny charakter.

            Kluczowa dla diakonatu jest postawa służebna, która jako jeden z podstawowych elementów wpisuje się w powołanie diakońskie. Jednak wysługiwanie się diakonem przez kapłana jest całkowicie błędnym rozumieniem służebnej roli diakona i w konsekwencji prowadzi do jego sacerdocjalizacji[ref]Czyniąc z diakona rodzaj wikarego z suspensą na odprawianie Mszy i spowiadanie.[/ref]. Jeśli diakon i wspólnota jego posługiwania będą świadome tego wymiaru roli diakona, jako naturalne konsekwencje uszanowane zostaną pozostałe wymiary jego działania.

            W końcu, mając świadomość pewnych teologicznych i historycznych faktów, diakon powinien pamiętać, że nie jest z zasady jego zadaniem przewodniczenie zgromadzeniu liturgicznemu. Choć reforma liturgiczna bardzo poszerzyła wachlarz zadań, które diakon może samodzielnie wykonywać, nie należy zapominać, że prawo porządkuje rzeczywistość Kościoła jedynie w pewnym stopniu, pozostawiając pole do interpretacji zwyczajom oraz teologii. Dlatego z faktu, że diakon może sprawować pewne czynności liturgiczne, nie wynika, że zawsze musi. Z pewnością zaś nie powinna być tolerowana sytuacja, w której aktywność diakona wynika z nieuzasadnionej bierności kapłana.

            Ciężar pilnowania wyraźnego rozróżniania między stopniami święceń diakonatu i prezbiteratu spoczywa nie tylko na samym diakonie. Jest to zadanie, które w równym stopniu musi dotyczyć jego proboszcza.

Maciej H. Dąbrowski
Legnica

Akol. Łukasz Wolański
Legnica-Warszawa